Latest News
- Kredyty w górę, fundusze w dół
- Likwidację pozwoleń na budowę
- Milion studentów bez dachu nad głową
- Nie będzie autostrady A2 do granicy przed Euro 2012
- Trzy sposoby na PITy
- Montowanie na budynkach kolektorów słonecznych
- Deweloperski rekord
- Niespodziewany wzrost liczby rozpoczętych inwestycji w USA
- Świadectwa energetyczne a ceny mieszkań
- Rządowy projekt ustawy odblokuje budowę dróg
Categories
Monthly Archives
Meta
Ekspresówki zamiast autostrad? Premier nie wie, co mówi
Posted by admin
Rząd rozważa budowę dróg ekspresowych zamiast płatnych autostrad, jeśli nie uzgodni tych inwestycji z prywatnymi firmami - zapowiada Donald Tusk. Wtedy na pewno nie będzie dróg na Euro 2012 - oceniają fachowcy.
- Zastanawiamy się, sprawa wydaje się bardzo obiecująca, by w sytuacjach, kiedy nie dojdziemy do dobrego porozumienia cenowego [z prywatnymi koncesjonariuszami w sprawie autostrad], na niektórych odcinkach budować drogi ekspresowe; one nie są objęte koncesją - mówił premier Tusk po wtorkowym posiedzeniu rządu. Dodał, że taka zmiana może dotyczyć odcinków autostrad A1 i A2 i że rząd już sprawdza możliwość budowy dróg ekspresowych zamiast autostrad.
Czy to realny pomysł? - Plany sieci dróg krajowych tworzy się po studiach, które trwają latami, i nikt tak z dnia na dzień nie przystawia pieczątki, zmieniając autostradę na drogę ekspresową - mówi Zbigniew Kotlarek, prezes Polskiego Kongresu Drogowego i były szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Czym się różni autostrada od drogi ekspresowej? Według kodeksu drogowego autostrada to droga dwujezdniowa (minimum), bez skrzyżowań z innymi drogami, po której mogą jeździć tylko pojazdy samochodowe mogące poruszać się z prędkością co najmniej 40 km/godz. Prędkość maksymalna - 130 km/godz. Przy płatnych autostradach muszą być telefony alarmowe i miejsca odpoczynku dla kierowców.
Natomiast drogi ekspresowe mogą się krzyżować z innymi drogami i mają jedną lub dwie jezdnie. Prędkość maksymalna na dwujezdniowej drodze ekspresowej to 110 km/godz.
Kotlarek podkreśla, że budowę autostrad A1 i A2 jako fragmentów sieci transeuropejskich szlaków transportowych TEN-T jeszcze pod koniec lat 90. Polska uzgadniała z UE na szczycie na Krecie i zmianę tych planów należałoby teraz uzgodnić z UE. Ale to może być drobiazg w stosunku do problemu, o którym zgodnym chórem mówią fachowcy.
- Czy ktoś zdaje sobie sprawę, że budowa dróg ekspresowych zamiast autostrad wymaga rozpoczęcia wszystkiego od początku? - pyta retorycznie Andrzej Urbanik, prezes Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad za rządów AWS.
Kotlarek tłumaczy: - Na odcinkach objętych koncesjami wszystkie wydane już decyzje i zezwolenia dotyczyły budowy autostrad. Zmiana kategorii na drogę ekspresową wymagałaby ubiegania się od początku o zupełnie nowe zgody, poprzedzone nowymi konsultacjami społecznymi, ocenami środowiskowymi, projektowaniem nowych wariantów dróg. To opóźniłoby inwestycje co najmniej o dwa lata, optymistycznie licząc.
O ryzyku takiego opóźnienia mówi też Adrian Furgalski, ekspert transportowy z firmy doradczej TOR. - Po pracach przygotowawczych przetargi na budowę dróg ekspresowych zamiast autostrad odbyłyby się w 2011 r. Wtedy nie ma mowy, aby te drogi powstały na mistrzostwa Euro 2012 - ocenia Furgalski. Ale to też skromnie liczone opóźnienie.
Furgalski przypomina, że firmy, z którymi państwo negocjuje budowę płatnych odcinków autostrad A1 i A2, mają ważne koncesje na te drogi i jeśli zostałyby ich pozbawione, to wystąpią do sądu. Tak zrobiło przedsiębiortswo Gdańsk Transport Company, kiedy rząd PiS uznał, że wygasła koncesja tej firmy na budowę 60 km płatnej autostrady A1 z Grudziądza do Torunia. W pierwszej instancji GTC wygrało i już za obecnych rządów PO-PSL tym właśnie Ministerstwo Infrastruktury tłumaczyło wznowienie negocjacji z tą firmą.
- Sąd może zakazać budowy jakiejkolwiek drogi do czasu zakończenia sporu, a nie da się powiedzieć, jak długo to potrwa - wskazuje Furgalski. I podkreśla, że rezygnując z umów z koncesjonariuszami, rząd musiałby znaleźć dodatkowe 4 do 15 mld zł na budowę dróg ekspresowych zamiast autostrad A1 i A2.
- Nie wiem, skąd wziąć te pieniądze na wyjątkowy w świecie program zastąpienia dróg wyższej kategorii drogami niższej kategorii. Przecież już teraz mówi się, że w budżecie może zabraknąć pieniędzy na obecny program budowy dróg wyceniony na 121 mld zł, a rząd zapowiada jeszcze obniżenie podatków - mówi Furgalski. Wypowiedź premiera kwituje krótko: - To straszenie w mediach.
Dwa lata temu do rezygnacji z koncesji na autostrady nawoływał prywatne firmy ówczesny premier rządu PiS Kazimierz Marcinkiewicz. Zyskał tyle, że negocjacje zamarły, a budowa autostrad się opóźniła. Zbigniew Kotlarek przypuszcza, że podobny skutek przyniosą wypowiedzi obecnego premiera: - To zaostrzy kwestie negocjacyjne.
Wjeżdżając w sprawie autostrad w koleiny odciśnięte przez Marcinkiewicza, premier Tusk może się znaleźć w ślepej uliczce.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Zostaw komentarz




