Categories
- Domy
- Instalacje
- Inwestycje
- Mieszkania
- Ogrody
- Prawo
- Twoj Pokoj
- Uncategorized
- Video
- Wiadomosci
- Wyposażenie
Monthly Archives
Blogroll
Meta
Mieszkania w TBS-ach na sprzedaż
Posted by admin
Miały służyć osobom, których nie stać na zakup własnego M. Stały się dochodowym interesem dla najemców. Sprawę zbadali reporterzy “TVN Uwaga” i “Gazety”
W internecie roi się od ogłoszeń osób, które rezygnują z mieszkań w Towarzystwach Budownictwa Społecznego i zarabiają na tym po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Chętnych nie brakuje, choć wydaje się, że odkupienie lokalu z TBS-u jest nieopłacalne, bo to tylko prawo najmu.
- To i tak o połowę taniej niż zakup własnego lokalu – mówi pani Katarzyna, która kilka tygodni temu wprowadziła się do jednego z warszawskich TBS-ów. – Moje mieszkanie jest ślicznie wykończone, na strzeżonym osiedlu, w dobrym punkcie. To nic, że niewłasne, ale mogę w nim mieszkać do końca życia. Dopłaciłam 180 tys. zł.
Ideą TBS-ów było budowa mieszkań na wynajem dla ludzi, których nie stać na zakup własnego lokum. Gminy dały grunty, a domy wybudowały TBS-y przy wsparciu z budżetu państwa. Nowy lokator musiał jedynie wpłacić do TBS-u ok. 30 proc. wartości mieszkania, czyli tzw. partycypację, i dostawał za to prawo dożywotniego mieszkania w lokalu.
Tysiące osób w całej Polsce czekają w kolejce do TBS-owskich mieszkań. – Od dwóch lat jestem na liście rezerwowej, bo powiedziano mi, że jeśli ktoś zrezygnuje, to wskoczę na jego miejsce – mówi 31-letni Grzegorz Benczarski. – Czekałem, czekałem i się nie doczekałem.
Dochodowy interes
Dziś osoby, które kilka lat temu ze łzami w oczach odbierały klucze do mieszkań w TBS-ach, pozbywają się ich ze sporym zyskiem. Są też i tacy, którzy sprzedają prawa do lokalu zaraz po ich otrzymaniu.
Handel kwitnie we wszystkich większych miastach: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie. Mechanizm jest prosty. Najemca za zgodą towarzystwa ceduje swoje prawa do najmu. Formalnie odzyskuje jedynie kwotę partycypacji, w rzeczywistości dostaje dodatkowo tzw. odstępne. W zależności od lokalizacji domu zarabia od 50 do nawet 200 tys. zł.
- To świetny interes – mówi pan Leszek, który trudni się pośrednictwem w kupnie i sprzedaży praw do lokali w TBS-ie w Warszawie.
Reporterom “TVN Uwaga” udało się sfilmować go z ukrytej kamery, kiedy próbował sprzedać lokal w TBS-ie Wawer. W ofercie miał też mieszkania na Pradze-Południe i Mokotowie. – Jeżeli się wpłaca 30 tys. partycypacji, a bierze 120, to chyba więcej nie potrzeba. Prosty sposób na zarabianie pieniędzy – mówi.
Niezabronione, więc dozwolone
Prezesi TBS-ów twierdzą, że nic o sprawie nie wiedzą. – Nie słyszałem o takim procederze i nie dopuszczam myśli, że coś takiego się dzieje – przekonuje prezes TBS-u Warszawa Praga-Południe Andrzej Kowal.
Dyrektor z TBS Bemowo Andrzej Smoliński: – To nieformalne, robią to prywatne osoby, więc nas to nie interesuje.
Tyle tylko że w większości TBS-ów można dostać szczegółowe informacje, jak odkupić lokal z TBS-u i ile to kosztuje. – Pani wejdzie w internet, jest mnóstwo ogłoszeń – poinstruowała naszą reporterkę pani Ewa z TBS-u Praga-Północ. – Musi się pani liczyć, że trzeba będzie zapłacić odstępne.
- A czy to legalne? – pytam.
- Wie pani, wszyscy tak robią, bo każdy chce zarobić, a my nie przeszkadzamy – unika odpowiedzi wprost.
- To, co nie jest zakazane, jest dozwolone – mówi z rozbrajającym uśmiechem na twarzy pracownica TBS-u Bemowo, którą nakręcili reporterzy “Uwagi”. – Choć to zdecydowanie wbrew idei TBS-ów, bo przecież kolejka oczekujących nie zmniejsza się.
Oddawane mieszkania mogłyby wracać do zasobów TBS-ów, a następnie trafiać do osób z list rezerwowych. Ale tak się nie dzieje, bo prawo pozwala na cedowanie praw do mieszkań. A same towarzystwa nie zadbały o to, by zabezpieczyć swoje interesy i zastrzec sobie prawo do odzyskanych lokali. – A niby jak? – pyta prezes Kowal.
Okazuje się, że jest to możliwe. – W TBS-ie w Pile partycypant odbiera swoje pieniądze, i to zwaloryzowane, więc nie ma prawa kierować do mieszkania nikogo – mówi zastępca prezydenta Piły Jerzy Wołoszyński. – Nabór prowadzony jest z listy rezerwowej.
Prezesi TBS-ów, w których kwitnie dochodowy handel, upierają się jednak, że prawo nie daje im takich możliwości.
Patologia marginalna
Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury, które nadzoruje polskie TBS-y, byli informowani o sprawie. – Mamy wiedzę obiegową, choć oficjalnie prezesi towarzystw nie zgłaszali nam tego problemu – mówi Artur Wieliczko z ministerstwa. – To jest patologia, ale nie jest to zjawisko nagminne – bagatelizuje.
Sprawą nie interesują się też władze miast, które mają nadzór właścicielski nad TBS-ami. – To nie jest przestępstwo – twierdzi rzecznik urzędu miasta w Warszawie Tomasz Andryszczyk. – Ale jeśli lokal wypada spod kontroli TBS-u, to nie jest w porządku.
Wszyscy nasi rozmówcy zgadzają się, że z ideą budownictwa społecznego nie ma to nic wspólnego. Prezes praskiego TBS-u Andrzej Kowal obiecuje “Gazecie”, że do chwili, gdy nie uzyska z Ministerstwa Infrastruktury dokładnych wytycznych, wstrzymuje możliwość przenoszenia prawa najmu.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Zostaw komentarz



