Mieszkania z wyprzedazy

Posted by admin

Kazdego roku w calej Polsce odbywa sie kilkadziesiat tysiecy licytacji nieruchomosci. Ile dokladnie i jakich – nikt nie wie. Prowadza je komornicy, syndycy upadlych przedsiebiorstw i spóldzielnie. Wiekszosc mieszkan, domów i dzialek zmienia wlasciciela ponizej ich wartosci rynkowej. Niektóre to prawdziwe cenowe okazje.

 

Licytacje komornicze

Najwiekszymi "kamienicznikami" sa komornicy i syndycy. Nieruchomosci sprzedaja w drodze licytacji. Cene ustala biegly rzeczoznawca. Tym nizsza, im wiecej wad ma nieruchomosc: ciaza na niej stare dlugi, lokator bankrut albo jego konkubina z piatka dzieci ani mysla sie wyprowadzic.
Komornik ma prawo licytowac dwa razy: pierwszy raz po cenie, która stanowi trzy czwarte sumy oszacowania. Gdy nie ma chetnych, cena spada do dwóch trzecich. W wyjatkowych przypadkach moze to byc kilka procent wartosci, po jakiej "chodza" na rynku podobne nieruchomosci. Cos za cos: szczesliwy nabywca nigdy nie wie, kiedy zamieszka na swoim. Wszystko bedzie zalezalo od tego, jak szybko poradzi sobie np. z nieproszonymi lokatorami.
Syndyk nie ma takich ograniczen. Moze oglosic publiczny przetarg albo handlowac z wolnej reki. Warunek: nie wolno mu sprzedac ponizej wyceny bieglego rzeczoznawcy. Na wszelkie odstepstwa musi uzyskac zgode sedziego komisarza, który nadzoruje upadlosc.

Wadium na dobry poczatek

Zeby wziac udzial w licytacji lub przetargu, trzeba wplacic wadium – 10 proc. sumy oszacowania. Gdy sie wycofasz – wadium przepada. Gdy zostaniesz przelicytowany – dostaniesz je z powrotem.
Niektórzy próbuja wycisnac z licytacji wiecej, niz mozna. W zeszlym roku w Bytowie w Pomorskiem miala sie odbyc licytacja mieszkania. Zglosil sie tylko jeden oferent. Tuz przed licytacja odebral tajemniczy telefon: musi zaplacic 4 tys. zl za to, ze dzwoniacy nie przystapi do licytacji, czyli nie bedzie podbijal ceny.
Zawiadomil policje.
Inny sposób na "ustawienie" licytacji atrakcyjnego mieszkania to blokada informacji. Kazdy komornik ma obowiazek wywiesic informacje o planowanej licytacji na tablicy ogloszen w sadzie, urzedzie gminy, urzedzie skarbowym na co najmniej miesiac przed planowanym terminem. I robi to, ale rzadko kiedy sprawdza, czy ogloszenie nie zniknelo po dwóch godzinach. W niektórych urzedach ogloszen jest tak duzo, ze prawdopodobienstwo, iz ktos sie polapie, ze jakiegos brakuje, jest bardzo male. Sprytny licytant moze w ten sposób wykosic cala konkurencje i stac sie wlascicielem nieruchomosci po superatrakcyjnej cenie.
- Ustawianie licytacji jest przestepstwem – mówi Iwona Karpiuk-Suchecka, prezes Krajowej Rady Komorniczej. – Nie wiem, jak jest w innych sadach, ale w warszawskim nie odbedzie sie zadna licytacja, jesli sad nie bedzie przekonany, ze ogloszenie wisialo przepisowe 30 dni.

Spóldzielnie tez licytuja


Na okazje mozna tez trafic w spóldzielniach. Migracja lokatorów – nierzadko na tamten swiat – powoduje, ze zwalnia sie coraz wiecej mieszkan. W pierwszej kolejnosci oferuje sie je czlonkom oczekujacym spóldzielni. Gdy brakuje chetnych, wystawia na publiczna licytacje. Mieszkaniowe rodzynki przyciagaja na licytacje nawet kilkunastu chetnych. Kazdy dostaje tabliczke z numerem, która podnosi, gdy chce podniesc cene. Tabliczka w góre – cena rosnie o 1 proc. wartosci wyjsciowej.
- Ostatnio 20-metrowa kawalerka w centrum Wroclawia miala dwukrotne przebicie! Cena wywolawcza wynosila 38 tys. zl, a poszla za 65 tys. zl. Czasem az chcialoby sie krzyknac: "Ludzie! Chyba wam rozum odebralo, zeby tak przeplacac!" – mówia we wroclawskiej spóldzielni Energetyk, gdzie w ostatnim czasie zlicytowano w ten sposób kilka lokali.

Posted in: Kupno mieszkania Comments(0) January 2008

Zostaw komentarz